W dniach 18 i 19 czerwca 2026 roku uczniowie klas – siódmej i ósmej ze Szkoły Podstawowej w Pniewniku wraz z wychowawczyniami – panią Kamilą Pływacz i panią Ewą Połaską we współpracy z panią Elizą Okrasą wybrali się na wycieczkę do Sandomierza.
Uczestnicy wyjazdu przygodę ze zwiedzaniem Sandomierza rozpoczęli od spotkania z lokalnym przewodnikiem – panem Grzegorzem Pasiem, który przybliżył nam historię tego miasta.
Pan przewodnik podkreślił, że w słynnej ,,Kronice” Galla Anonima miasto to wymieniane jest obok Wrocławia i Krakowa jako jeden z trzech najważniejszych ośrodków państwowości polskiej. Dosłownie pisał o Sandomierzu jako o ,,sedes regni principales’’, czyli głównym królewskim ośrodku. Sandomierzanie lubią porównywać swoje miasto do Rzymu, bo podobnie jak stolica Włoch, położony jest na siedmiu wzgórzach i szczyci się wieloma zabytkami.
Po krótkim wprowadzeniu udaliśmy się do jednej z przyrodniczych atrakcji miasta, czyli do najsłynniejszego wąwozu lessowego w Sandomierzu – wąwozu świętej Jadwigi. Wysokie na dziesięć metrów ściany wąwozu, bujna roślinność oraz trele ptaków sprawiały, że podczas pieszej wędrówki można było się poczuć jak w dzikim kanionie.
Po krótkim spacerze wąwozem dotarliśmy do kościoła świętego Jakuba.To jeden z wielu budynków sakralnych w tym mieście. Tej świątyni pan przewodnik poświęcił szczególnie dużo uwagi.
Dowiedzieliśmy się, że to jedna z najstarszych świątyń, bowiem jej początki sięgają XIII wieku. Ponadto z tym obiektem sakralnym związana jest tragiczna historia czterdziestu dziewięciu zakonników, którzy gorliwie modlili się o ocalenie w czasie jednego z tatarskich najazdów. Niestety, wróg wdarł się do wnętrza kościoła i wymordował braci, czyniąc ich męczennikami za wiarę.Podobno ze względu na tę tragiczną historię lubiła w progi kościoła przyjeżdżać
sama królowa Jadwiga.
W świątyni znajdują się pojedyncze przykłady sztuki renesansowej, barokowej i secesyjnej. Kościół jest przykładem połączenia architektury romańskiej i gotyckiej. Znajdziemy w nim również XX – wieczne witraże. W dzwonnicy budynku zawieszone są trzy dzwony. Dwa spośród nich należą do grupy najstarszych datowanych dzwonów Polski i Europy.
Inny obiekt sakralny, który podziwialiśmy z zewnątrz
oraz zwiedzaliśmy w środku, to kościół świętego Józefa. To zabytkowa świątynia barokowa wybudowana w XVII wieku. W jej podziemnej krypcie można oglądać trumnę z dobrze zachowanymi zwłokami zmarłej w 1698 roku Teresy Morsztynówny.
Następnie udaliśmy się w kierunku rynku sandomierskiego. Spacerując po zabytkowych częściach miasta, można było podziwiać wspaniałe kamienice reprezentujące najróżniejsze style architektoniczne. Ze względu na niskie kamienice w pastelowych kolorach i charakterystyczne uliczki często Sandomierz nazywany jest polską Toskanią. Jedną z najważniejszych budowli jest tutaj ratusz wybudowany w XIV wieku. Znajduje się tu również studnia miejska, a także instalacja w postaci kotwicy.
Dzięki panu przewodnikowi mogliśmy wysłuchać ciekawostek dotyczących historii miasta i jego najważniejszych zabytków.
Atrakcją miasta jest także zamek królewski wzniesiony na polecenie Kazimierza Wielkiego w II połowie XIV wieku. Budowlę podziwialiśmy z zewnątrz.
W pierwszym dniu wycieczki naszą uwagę zwróciła także Brama Opatowska, która jest głównym zabytkiem Sandomierza. Tutaj spotkaliśmy się po obiedzie, by rozpocząć popołudniowe zwiedzanie.
Spod bramy udaliśmy się do jednej z największych atrakcji miasta – do Podziemnej Trasy Turystycznej. Jej szlak przebiega pod sandomierską starówką i jest rajem dla miłośników historii oraz miejskich legend, na przykład o Halinie Krępiance. Zachwyciło nas to XIV – wieczne rozwiązanie w postaci piwnic, komór i tuneli. Tu dawni kupcy składowali towar, a w czasie najazdu Tatarów – według legend – mieszkańcy znaleźli schronienie.
W labiryncie korytarzy Podziemnej Trasy Turystycznej można było się zagubić oraz przeżyć dreszcz emocji podczas wsłuchiwania się w mrożące krew w żyłach opowieści pana przewodnika.
Po tym ekscytującym doświadczeniu ruszyliśmy w kierunku Gór Pieprzowych. Aby dotrzeć do tego miejsca, musieliśmy wybrać się na małą wycieczkę – około trzy kilometry drogi od sandomierskiej starówki. Część drogi przejechaliśmy busem, część - maszerowaliśmy pieszo.
Nazwa Góry Pieprzowe wzięła się od łupków kambryjskich (skał liczących aż pięćset milionów lat), które rozkruszają się na drobinki przypominające pieprz.
Po dotarciu na miejsce wycieczkowicze podziwiali porastającą zbocza gór roślinność, która przypominała stepowe gatunki. Ponadto przyglądaliśmy się rzadkim gatunkom róży i karłowatej wiśni.
Z punktu widokowego roztaczał się wspaniały krajobraz ukazujący góry, Wisłę i Sandomierz.
Wieczorem powróciliśmy do ,,Rezydencji pod Pieprzówkami”, by przygotować się do noclegu, a wcześniej spożyć smaczne, grillowane kiełbaskiw usytuowanej w ogrodzie chacie grillowej wyposażonej w ławy i drewnianestoły oraz duże palenisko.
Miejsce naszego noclegowania położone jest kilkanaście kilometrów od Sandomierza, wśród zielonej scenerii pól i lasów na skraju Gór Pieprzowych. Smaczne potrawy, wygodne, luksusowe pokoje zapewniły nam wspaniały odpoczynek po całym dniu zwiedzania.
Następnego dnia – po spożyciu wybornego śniadania i pożegnaniu obsługi pensjonatu – wdzięczni za miłą atmosferę – kontynuowaliśmy naszą przygodę.
Nasz drugi dzień zwiedzania rozpoczęliśmy od podróży do Baranowa Sandomierskiego. Tam czekała na nas perła renesansu – zamek, który zachwycił nas swoją elegancją i bogata historią. Nazywany często ,,małym Wawelem”, jest jednym z najpiękniejszych przykładów architektury renesansowej w Polsce. Otoczony malowniczym parkiem i pełen niepowtarzalnego klimatu zaprasza do odkrywania związanych z nim tajemnic.Serce zamku to dziedziniec. Ma kształt prostokąta i otoczony jest z trzech stron eleganckimi, arkadowymi krużgankami. Dziedziniec pełni funkcję reprezentacyjną – jest miejscem koncertów, wydarzeń kulturalnych, a nawet uroczystości rodzinnych.
Na zakończenie udaliśmy się do miejscowości Ujazd, by ujrzeć pełen magii i tajemniczości stary zamek Krzyżtopór. Gmach ten przed powstaniem Wersalu był największą rezydencją nowożytną w Europie. Pełnią swej świetności cieszył się zaledwie jedenaście lat. Nadszarpnięty zębem czasu i dotknięty meandrami historii przedstawia dziś ruinę zamkową ulokowaną wśród pól i wzgórz ziemi opatowskiej, z dala od głównych dróg i szlaków.
To największa dawna, warowna rezydencja magnacka w Polsce.
Zanim wyruszyliśmy w drogę powrotną, skorzystaliśmy ze smacznego obiadu w restauracji ,,Miodowy Młyn’’ w Opatowie.
Sandomierz zaoferował nam wiele ciekawych atrakcji turystycznych – piękne zabytki, czarującą przyrodę. Wszystko to wzbogacone barwnym i zajmującym przekazem wspaniałego pana przewodnika, dzięki któremu zakochaliśmy się w tym mieście.
Jesteśmy wdzięczni panu kierowcy – Sławomirowi, dzięki któremu mogliśmy odbyć bezpieczną podróż do Sandomierza i z powrotem.
Wycieczkę uważamy za bardzo udaną i pouczającą.
Ewa Połaska